Ryzyko opuszczenia giełdy w takim momencie jest po prostu niesamowicie drogie. Euro, które umacniało się do dolara od 7 marca, dziś słabło wobec amerykańskiej waluty o 0,25 proc. Podążając tradycyjnie za ruchami euro, złoty lekko słabł względem głównych walut.
- Jak dotąd automat radził sobie lepiej od indeksu, ale po sierpniu na prowadzenie wysuwa się 500 największych spółek USA.
- Wydawałoby się, że najwięksi sceptycy powinni przekonać się do kupna akcji po wzrostach sięgających 50 proc.
- Inwestorzy od lat szukają odpowiedzi na pytanie, co robić w takiej chwili.
- To najsilniejszy 2-sesyjny wzrost tego indeksu od początku lutego 1998 roku, czyli generalnie końca pierwszej fazy kryzysu azjatyckiego.
Dlaczego czas jest największym sprzymierzeńcem inwestora?
Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania. Kupowanie taniejących akcji nie jest strategią ani łatwą, ani popularną. Umiejętnie stosowana może przynieść jednak duże zyski. Trzeba działać rozważnie, wykazywać cierpliwość i nie ulegać emocjom. Warto przy tym rzucić okiem na jeszcze jeden ze slajdów prezentacji eksperta, który dość dobitnie pokazuje, dlaczego warto być na giełdzie przede wszystkim konsekwentnie, a nie rzucać się w nerwowych ruchach.
“Nie chwytać spadającego noża” i “kupować, gdy leje się krew”. Objaśniamy żargon ekonomistów
Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych dziś rano lekko rosły, ale nie ustanawiały nowych cyklicznych maksimów. Na europejskich giełdach dziś rano brak było jakiejś dominującej tendencji (DAX -0,18 proc., CAC 40 -0,44 proc.). Tyle że, w odróżnieniu od bezsilności, z jaką zostajemy po twitterowych burzach, na ostrych giełdowych zawirowaniach można zarobić całkiem konkretne pieniądze.
Za to chętnie powoływano się na „wskaźnik Sahm”, opracowany przez amerykańską ekonomistkę Claudię Sahm, która przez ponad dekadę pracowała w FED. Reguła zakłada, że jeśli stopa bezrobocia wzrośnie o 0,5 punktu procentowego od najniższego punktu w ciągu ostatnich 12 miesięcy, to oznacza, że gospodarka znajduje się we wczesnych oznakach recesji. Od stycznia ten wzrost wyniósł 0,6 punktu procentowego. Pierwsze porzekadło namawia nas do kupowania spadających akcji, drugie – przestrzega przed tym dokładnie.
Kupuj, gdy leje się krew, czyli w co inwestować w czasie recesji?
- Czy tak było w istocie, trudno dziś powiedzieć, prawie na pewno druga część tej maksymy pojawiła się z czasem.
- Nieruchomości mogą stanowić atrakcyjną okazję inwestycyjną w czasie recesji, szczególnie dla inwestorów posiadających większy kapitał.
- To, że hossa jest znacznie bardziej bezpiecznym okresem do inwestowania, jest oczywiste.
- Niestety, w praktyce łatwiej to powiedzieć, niż zrobić.
I nie trzeba do tego jakiejś wielkiej analizy technicznej, wystarczy Euronext kończy sprzedaż spółki zależnej MTS po ponownej oceny aktywów Borsa Italiana zdrowy rozsądek i wyciąganie właściwych wniosków. Rzecznik spółki Krzysztof Moczulski zaznaczył, że LOT nie korzysta z irańskiej przestrzeni powietrznej w rejsach tranzytowych do Azji.
Jego zdaniem gwałtowne wahania na rynku akcji pokazują, że inwestorzy z większym dystansem powinni podchodzić do różnych rynkowych przewidywań. Wtóruje mu Brett Ryan, starszy ekonomista Deutsche Bank USA przekonując, że nowe dane o amerykańskim rynku pracy można wciąż interpretować na wiele sposobów. W swoim komentarzu napisał, że „ten raport nadal opowiada tę samą historię o rynku pracy, podtrzymywanym przez brak zwolnień, w przeciwieństwie do silnego zatrudnienia. Skład wzrostu bezrobocia jest nieco inny niż ten, który normalnie można zaobserwować na początku recesji”.
Po prostu kupuj
W czasie recesji ceny akcji często spadają, ponieważ nastroje inwestorów stają się negatywne ze względu na panującą niepewność gospodarczą. W tym okresie warto poszukiwać firm o odpornych na recesję modelach biznesowych, stałych strumieniach przychodów i długiej historii rentowności. Spółki te mają większe szanse na wzrost, zapewniając inwestorom atrakcyjne możliwości pomnażania kapitału. A dane wskazują, że w ciągu ostatnich 17 lat mieliśmy do czynienia z czterema długimi i dynamicznymi rynkami byka i sześcioma znacznie krótszymi i mniej dynamicznymi bessami. Ale przecież największe zyski, przekraczające 100 czy 200 proc. Osiągają ci inwestorzy, którzy odważą się i mają szczęście kupować w dołku, czyli na styku bessy i hossy.
Historycznie rzeczywiście okresy paniki bywały świetnym momentem do zakupów. Przykładowo w marcu 2020 r., podczas wybuchu pandemii, indeks Dow Jones stracił 37% wartości w ciągu zaledwie 5 tygodni. Pamiętam ten moment doskonale i pamiętam, jak jeden z moich znajomych cieszył się i skupował akcje na potęgę, gdy ja przerażony wypatrywałem końca świata, lub przynajmniej drastycznego załamania całego przemysłu. Do portfela w sierpniu trafiła spółka Duolingo, która jak dobrze pamiętam 1-2 dni później publikowała raport i zaczęła naprawdę wysoko, bo chwilami było tam ponad 20% zysku. Ostatecznie jest na trzynastoprocentowym minusie, ale model uznał, że dostawca popularnej aplikacji do nauki języków (i nie tylko) dalej jest godny inwestycji. Sporo wzmianek na X odnośnie spółki, że jest “ekstremalnie tanio”.
Gdy rodzi się hossa, kupuj szybko i dużo, a gdy się kończy sprzedawaj szybko i bez żalu. Zamiast kupować, gdy leje się krew, zaczekaj, aż krwotok ustanie lub rana zacznie się goić, czyli kursy akcji zaczną iść w górę. Burzliwe wydarzenia ostatnich lat dostarczają w materii giełdowych zasad ciekawych doświadczeń. Ale ponieważ historia się powtarza, trudno liczyć, by wkrótce pojawiły się nowe “ludowe” mądrości, dające skuteczne recepty na giełdowe zyski. W tych przypadkach zalecenie “kupuj gdy leje się krew” okazywało się nieskuteczne i prowadziło do strat. Ale w trzech pozostałych przypadkach było jak najbardziej uzasadnione.
Warto zdecydować się głównie na nieruchomości mieszkalne, które są zwykle bardziej odporne na okresy pogorszenia koniunktury gospodarczej. Ponadto nieruchomości na wynajem mogą zapewnić inwestorom stały strumień dochodów i potencjalny wzrost wartości kapitału w czasie. Wrzesień to miesiąc, który w kalendarzu giełdowym ma opinię pechowego – statystyki historyczne nie są dla niego łaskawe ani na GPW, ani na Wall Street. Od 2020 roku każdy wrzesień kończył się spadkami na S&P 500, a i na WIG-u częściej widzimy czerwone słupki niż zielone. Tego nie wiem, ale wiem jedno – rynek nie nagradza czekania na idealny moment. Dlatego w tym wydaniu newslettera przyglądam się strategii „po prostu kupuj”, pokazuję moje podejście do gotówki oraz dzielę się kilkoma ciekawymi obserwacjami z automatycznego portfela.
„Kupuj, gdy leje się krew”. Na panice giełdowej można zarobić konkretne pieniądze – wystarczy zdrowy rozsądek
Taka siła tego polskiego indeksu może chyba nieco zaskakiwać w kontekście tego, co nadal dzieje się na Ukrainie (dziś rano Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Lwów). Jak widzisz moje praktyczne podejście do inwestowania nieco różni się od teorii opisanej w „Po prostu kupuj”. Wynika to po pierwsze z tego, że z portfelem to ja mam się czuć komfortowo. Po drugie Maggiulli w swojej książce nawiązuje bardziej do pasywnego inwestowania w ETF, a mój filar jest pewnego rodzaju hybrydą. Po trzecie jestem na etapie zdobywania doświadczenia na inwestycyjnym parkiecie, dlatego moja strategia potrafi ewoluować i szukać idealnego modelu, dopasowanego do indywidualnych preferencji.
“Nie łap spadających noży”
W poniedziałek płonąć zaczął cały las, po tym, jak do gry włączył się japoński Bank Centralny, podnosząc znajdujące na absurdalnie niskim poziomie japońskie stopy procentowe. Ta od dawna oczekiwania i, wydawałaby się, dość lokalna decyzja załamała giełdę w Tokio, dobijając pozostałe rynki na całym świecie. W efekcie ciągu pierwszych trzech dni sierpnia japoński Nikkei stracił 19 proc., amerykański NASDAQ 7,6 proc., WIG20 8,2 proc. Tak jak wcześniej do rozpalania hossy wystarczyło AI czy spółki memiczne.
Problem ze wskaźnikiem, który dobrze działał od lat 70., jest taki, że warunki ekonomiczne mocno się od tego czasu się zmieniły. W dzisiejszej gospodarce takie konwencjonalne mądrości coraz częściej okazują się bezużyteczne. To samo wcześniej powiedział Jerome Powell, Przewodniczący FED, odpowiadając na pytania reporterów dotyczące ostatniej decyzji banku centralnego o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie po raz ósmy z rzędu. Ale, co bardzo ważne – taki wynik nie byłby możliwy w krótkim horyzoncie – to zasługa czterech dekad cierpliwego pozostawienia pieniędzy na rynku.
Legutóbbi hozzászólások